poniedziałek, 18 czerwca 2012

Imagin 2

   Płakałaś z tęsknoty za nim dniami i nocami. Zostawił cię. Jest wieczór, dzisiaj są twoje 18 urodziny, a ty siedzisz w domu zapłakana. Nagle dostajesz sms'a od koleżanki żebyś przyjechała do hotelu. Ubrałaś się i wyszłaś z domu. Było to niedaleko, dlatego poszłaś. Całą drogę myślałaś nad tym o co mogło jej chodzić. Doszłaś na miejsce, weszłaś, a tutaj ciemno. Włączasz światło i wszyscy wyskakują zza mebli i krzyczą :
-Niespodzianka!
Popłakałaś się ze szczęścia, chociaż większości ludzi nie znałaś bawiłaś się świetnie. W tym tłumie zauważyłaś chłopaka podobnego do twojego byłego. Podeszłaś bliżej. To był on, ten który cię zostawił. Był pijany, ty w sumie też, więc postanowiłaś to wykorzystać. Zaciągnęłaś go do oddzielnego pokoju i zaczęłaś całować, położyłaś go na łóżku, a on się nie zapierał. Miałaś już wychodzić gdy usłyszałaś go :
-Myślisz, że jak jestem pijany to cię nie poznam? Pamiętam twój zapach, dotyk, to jak całujesz. Nie   zostawiłem ciebie, bo chciałem, musiałem, wtedy byliśmy jeszcze dziećmi, byliśmy pod władzą rodziców, teraz możemy robić to co tylko będziemy chcieli. Zostań ze mną, proszę.
Położyłaś się na łóżku i wtuliłaś, czułaś się tak bezpiecznie w jego ramionach. Zanim się zorientowałaś zasnęłaś.

~~~~~~~~~~
Jakoś mi się nudziło i coś takiego wymyśliłam xD  I jak?  Krótki, ale kit. Tutaj jest link do stronki mojej i mojej przyjaciółki : http://www.facebook.com/pages/Its-Hazza-and-Lou/354655367934029  Nowo założona, więc wiecie.. xD To Baj! :D

Imagin 1

   Jest jesień. W całym Londynie leżą liście. Już po 21:00, a ty siedzisz na ławce w parku. Wpatrujesz się w ten cały krajobraz i myślisz nad życiem. Nagle słyszysz kroki. Nie obchodziło ciebie to. "Ktoś" zbliża się coraz bliżej do ciebie. I wtem powiedział :
-Co tak sama siedzisz, jest już późno, coś mogło się tobie stać.
-To moja sprawa co robię, nie wtrącaj się - odpowiedziałaś oschle.
-Mogę się przysiąść?
-Jeśli musisz.
Byłaś w swoim świecie i nie zwracałaś na niego uwagi.
-Czemu nie wracasz do domu, niedługo będzie dziesiąta.
-Nie mam ochoty wracać do pustego domu, rodzice wyjechali, a brat mieszka w Ameryce.
-I to jest powód? Chodź odprowadzę cię.
-Nie chcę, nie rozumiesz tego? - chłopak usiadł.
Nie miałaś ochoty wracać do domu i to do tego z nieznajomym, przez tą ciemność nawet nie widziałaś jego twarzy. Siedziałaś tak jeszcze póz godziny, aż w końcu wstałaś, a on z tobą. Mówiłaś mu, że nie chcesz żeby cię odprowadzał, ale on się nie posłuchał i szedł dalej.
-Dlaczego jesteś taka tajemnicza? - zapytał.
-A co mam się tobie spowiadać z całego życia?
Nastała cisza. Mój dom był daleko, dlatego była to długa droga. Po pewnym czasie chłopak znów się odezwał :
-Harry.
-Ale co Harry?
-No Harry.
-Ale o co chodzi?
-Harry to moje imię.
-No to trzeba było mówić od razu.
-A ty?
-Co ja?
-Jak masz na imię?
-[t.i.]
-Ładnie - uśmiechnął się.
Dochodziliśmy już do mojego domu.
-Możesz już iść, tutaj mieszkam.
-Duży dom, ale i tak ciebie odprowadzę pod same drzwi.
Podeszliśmy pod drzwi i zaczęłam się żegnać :
-No.. To pa.
Nagle chwycił moją twarz w swoje delikatne dłonie i pocałował namiętnie. Byłaś bardzo zdziwiona. Czułaś, że zaczynasz się czerwienić. Chłopak popatrzył na ciebie z uśmiechem, gdy ujrzałaś jego twarz nie mogłaś uwierzyć swoim oczom. Przed sobą zobaczyłaś Harrego Stylesa we własnej osobie. Patrzyłaś na niego, a on na ciebie. W końcu on zaczął mówić :
-Mogę wejść?
-...
-Halo? - ocknęłaś się.
-Yyy.. Co? Pewnie, wchodź.
Byłaś tak szczęśliwa, że miałaś ochotę skakać ze szczęścia, przecież pocałował cię twój idol. Harry ułożył się wygodnie na kanapie.
-Więc co będziemy robić? - popatrzył na mnie swoim zabójczym wzrokiem.
-Nie wiem, a co byś chciał?
-Możemy obejrzeć jakiś film.
-Bardzo dobry pomysł - uśmiechnęłam się, a on go odwzajemnił.
Zaczęliśmy oglądać, zanim się obejrzałam zasnęłam.

**Następny dzień**
Obudziłam się w objęciach Harrego,  kiedy on jeszcze smacznie spał. Wymsknęłam się z jego ramion i poszłam się umyć. Gdy wróciłam loczek robił sobie śniadanie.
-Witaj księżniczko.
Podszedł do mnie i pocałował, tak zachłannie, że gdyby nie trzymał mnie to bym upadła. Oderwaliśmy się od siebie i wrócił do wcześniejszej czynności. Patrzyłam na niego z wielkim bananem na buzi. Nie mogłam uwierzyć w to co się właśnie dzieje. Po śniadaniu chłopak wrócił do siebie, ale wcześniej wymieniliście się nu merami telefonu. I tak zaczęła się twoja piękna historia.

~~~~~~~~~~
To mój pierwszy imagin, więc bądźcie szczerzy i powiedzcie, czy ma sens prowadzenie tego bloga. xD